tegoroczny równie prosty w wykonaniu, jak poprzednie. tym razem zrobiłam go z pudełek po zapałkach. zawiera głównie małe gumy mamba, wskazówki kierujące po większe gabarytowo drobiazgi oraz proste zadania. pewnie, że jako ambitna mama chciałabym wypełnić go głównie zadaniami. ale patrzę na to realistycznie. ja nie mam wystarczająco czasu, by codziennie z dziećmi wieczorami realizować się kreatywnie. po drugie starszak przygotowuje się do egzaminu szóstoklasisty i ma dni po sufit wypełnione nauką. no i Leon ... mały destruktor. mogłoby mi nie starczyć cierpliwości do codziennej walki z materią. tak więc zadania są proste i czytelne (mam nadzieję) dla obu chłopaków : wskazałam im dzień przytulania, dzień uśmiechu, dzień tworzenia kartek świątecznych, dzień lenia.
a i tak największą radość sprawia ta chwila przed... otwarciem pudełeczka. po prostu niespodzianka!



