wtorek, 16 sierpnia 2016

lubię spędzać czas w miłym towarzystwie. bloggers summer meeting.

 i po raz kolejny miałam okazję się przekonać
że ludzie są inni i dzięki temu piękni, że kobiety z pasją są bardzo piękne, że każda pasja jest warta poznania, że każda z nas wiele potrafi, że mam prawo nie wszystko wiedzieć, że szczęście można odnaleźć w każdym zakątku Polski, że radość może sprawiać szukanie, że blogerki potrafią z doby wycisnąć kolejne godziny, że statystyki nie świadczą o człowieku, że popularna blogerka nie musi zadzierać nosa, że ta rodzinna blogerka jest dokładnie taka, jaką ją sobie wyobrażała - cudowna, że właścicielka znanej firmy może być bardzo przystępna i sympatyczna, że świra wnętrzarskiego najlepiej zrozumie inny świr, że zeszłoroczne sympatie zostały mi głęboko w sercu, że młodość jest świeża i delikatna, że czterdziestka nie zwalnia z szaleństwa, że poznawanie ludzi sprawia ogromną przyjemność, że chcieć to móc 
że mój szalony Leon potrafi się zatrzymać w swym pędzie i że z synkiem stanowimy już niezłą drużynę
zdjęcie by Kasmatka


dziękuję Wam dziewczyny za przemiły weekend. to był ogromny zaszczyt spędzić go w waszym towarzystwie.
a szczególne podziękowania należą się  naszej cudownej Anicie . uwierzcie mi, to jest prawdziwa czarodziejka. wymyśliła spotkanie, zorganizowała sponsorów, ogarnęła blogerki z całej Polski. w swoim magicznym domu przyjęła tłum gości, zadbała o każdy szczegół wystroju imprezy, zaplanowała atrakcje i warsztaty, ogarnęła menu, i przenocowała chyba setkę przybyszów. a uśmiech nie schodził z jej twarzy ani na minutę.

a czas mi umilały i inspirowały:
Iza z Domowy Zakątek
Anita NitkaDesign
Ada Scandinavian Home
Ola Home on the hill
Agnieszka Gąska w domu
Natalia Waniliowy,Lawendowy,Biały...
Agnieszka Różana Ławeczka
Renata Dogonić własne marzenia
Marta Bosy dom
Kasia Kasmatka
Marzena Zapach lawendy
oraz "bezblogowe" Ewa, Ania i Roma

zajrzyjcie koniecznie do dziewczyn. ja nie mogłam uczestniczyć w całym programie, ominęły mnie aranżacje, sesje i dużo innych atrakcji. a na innych blogach znajdzeiecie pełne relacje  oraz więcej pięknych zdjęć i aranżacji.
buziaki
*a zdjęcia na których nie ma Leona, są właśnie jego autorstwa. bawił się doskonale naśladując ciocie!!

sobota, 23 lipca 2016

projekt Anglia. szukamy domu do wynajęcia. procedura.

szukamy domu do wynajęcia w UK już piąty miesiąc. obejrzeliśmy setki ogłoszeń, kilkadziesiąt nieruchomości osobiście, bądź przez znajomych. przyswoiliśmy wiele nowych słów i terminów (hihihi) , zdążyliśmy już zmienić nasze preferencje, obniżyć wymagania. odpuściliśmy nasze polskie "wygórowane" wymagania estetyczne. przyzwyczailiśmy  się do ich wystroju - niewystroju. przekonaliśmy się do osobnej kuchni. zaprzyjaźniliśmy z domami wielopiętrowymi. nauczyliśmy się cieszyć z braku smrodku i grzyba. pogodziliśmy się z koniecznością mieszkania w beżach.

droga do wynajęcia domu w UK wygląda mniej więcej tak : 
1.  znajdujemy interesującą nas nieruchomość na portalach ogłoszeniowych
2. próbujemy umówić wizytę. co jednak nie jest łatwe. bowiem domy często są wystawiane dużo wcześniej niż są dostępne. agencja nieruchomości zbiera zainteresowanych i dopiero gdy poprzedni wynajem zbliża się ku końcowi, zaprasza na prezentację.
3. oglądamy. i wykluczamy...
4. oglądamy. i szukamy dalej.
5. wybieramy kilka najbardziej odpowiadających nam domów i ... składamy aplikacje.
po pierwsze składamy wniosek o credit check, credit score (polski odpowiednik wniosku kredytowego). agencja sprawdza naszą zdolność (sic!!) i historię kredytową (zaległe mandaty, niezapłacone raty obniżają oczywiście naszą zdolność)
potem musimy przedstawić uwiarygadniające nas dokumenty. nie wystarczą same paszporty i umowy najmu czy umowy o pracę. musimy przedstawić dokumenty potwierdzające, a więc np wystawiony na mnie i opłacony rachunek za telefon, internet, media. potwierdzenie przelewu pensji. muszę przedstawić też referencje od poprzedniego wynajmującego. oraz referencje z miejsca pracy.
a kiedy wszystkie procedury przejdziemy pomyślnie, wpłacimy zadatek,  czeka nas najtrudniejsza procedura. nazywamy ją castingiem. otóż,  to właściciel lokalu, nieruchomości wybiera osobiście  wśród złożonych ofert kolejnego wynajmujacego. HA!
no i właśnie jesteśmy w ostatniej fazie procedury. znaleźliśmy dom zbliżony do ideału, złożyliśmy potrzebną dokumentację i czekamy na decyzję.  a więc trzymajcie mocno kciuki!!!
a termin planowanej przeprowadzki właśnie mija.....





czwartek, 14 lipca 2016

urządzam mieszkanie pod wynajem. part 2. modyfikacje na planie

w poprzednim  poście TU  pisałam o moich pomysłach na urządzenie mieszkania pod wynajem.
dostałam stan deweloperski. rozkład mieszkania okazał się  bardzo zgrabny i funkcjonalny. plan  jednak zawierał według mnie kilka  "błędów". i  postanowiłam go trochę skorygować.

plan pierwotny
"błędy", strefy problematyczne.
1. muszla wc. przeniosłam ją na ścianę z umywalką. teraz można swobodnie siadać, wstawać i nie trzeba kurczowo chować nóg pod umywalką.
2. kaloryfer nad muszlą wc. w użytkowaniu raczej niepraktyczne rozwiązanie. przeniosłam go na ścianę z drzwiami, od strony wanny. teraz można spokojnie podsuszyć skarpetki. powiesić ręcznik. a na pewnie lepiej podsuszy pranie na suszarce podsufitowej.
3. kaloryfer w korytarzu umiejscowiony został centralnie pośrodku ściany. zablokował w ten sposób możliwość wstawienia tam jakiegokolwiek mebla. nowe miejsce znalazł po drugiej stronie drzwi wejściowych.
4. ścianki oddzielające korytarz od pokoi miały ok 50 cm długości. przesunęłam otwory drzwiowe na ile było to możliwe, aby ściany te miały co najmniej 60 cm - na minimalną głębokość szafy z wieszakami.
przesunięcie kaloryfera w korytarzu, przeniesienie domofonu, wydłużenie ścianek  pozwoliły mi stworzyć miejsce  na wstawienie pojemnych szaf. bez zagracania przestrzeni.

plan poprawiony

poprawki wydawały mi się konieczne do poprawy funkcjonalności mieszkania. choć niestety okazały się  bardzo kosztowne. na szczęście mogliśmy je wprowadzić przed rozpoczęciem prac wykończeniowych i  wierzę, że te zmiany ułatwią urządzenie przestrzeni i wygodne użytkowanie mieszkania.
lada moment to sprawdzę, bo już za chwilkę finiszujemy.

a my nadal szukamy domu w UK, już mi się mylą adresy, elewacje, kolory ścian.  ale pełni nadziei próbujemy ogarnąć pakowanie, bo planowany termin wyjazdu zbliża się wielkimi krokami...

czwartek, 30 czerwca 2016

projekt Anglia. szukamy domu do wynajęcia. część 1.

planowany termin przeprowadzki zbliża się wielkimi krokami. a my nadal nie mamy domu...
szukamy już czwarty miesiąc. szukamy przez biura nieruchomości i na własną rękę przez portale ogłoszeniowe, czy po prostu wypatrując tablicy "to rent".
massssakra. większość ogłoszeń to ... "wydmuszki".  na większość zapytań dostajemy odpowiedź: już nieaktualne, albo oglądanie możliwe będzie za dwa miesiące, albo mieszkanie dostępne za pół roku.
dzięki uporowi mojego małżonka zdołaliśmy jednak  już obejrzeć kilkanaście nieruchomości. nie zawsze osobiście, czasem znajomi nagrywają nam kamerą wizytę i zgodnie z naszymi wytycznymi - oczekiwaniami oceniają wnętrze i okolicę.


wtorek, 21 czerwca 2016

urządzam mieszkanie pod wynajem. part 1.

zostałam poproszona o urządzenie mieszkania dwupokojowego pod wynajem. od zera.
podłogi, ściany, cała łazienka, kuchnia, ewentualnie trochę mebli. ma być nie bardzo tanio, ale też nie bardzo drogo. ma być dość elegancko, ale i przystępnie.  i w miarę szybko!


staram się urządzić mieszkanie  neutralne, bez nadawania wyraźnego stylu, bez narzucania gamy kolorystycznej. wybrałam więc bezpieczne biele i  szarości. wolne od wzorów, gładkie bazy.
po pierwsze pozwoli to lokatorom na dowolną aranżację, po drugie na pewno doda przestrzeni wnętrzom.
sama mieszkałam już na wielu wynajętych mieszkaniach i osobiście doświadczyłam, co znaczy przestylizowane wnętrze. jak bardzo człowiek się męczy  z jaskrawą kuchnią, kolorową, wzorzystą łazienką, trudną do nazwania podłogą. chcę pozwolić mieszkańcom samemu nadać styl wnętrz. wprowadzę do mieszkania tylko bazę. ale najpierw jeszcze poprawię funkcjonalność. 
w związku z ograniczeniem czasowym opieram się na moich ulubionych i znanych sklepach: Leroy Merlin i Ikea. w nich większość produktów jest dostępne "od ręki", z możliwością dowozu. a i obsługa zawsze jest bardzo pomocna i serdeczna.
trzymajcie kciuki za powodzenie! i przede wszystkim za ekipę remontową (hihihihi)

*post absolutnie niesponsorowany. nie widzę powodu by się powstrzymywać przed zachwalaniem miejsc czy produktów sprawdzonych

czwartek, 28 kwietnia 2016

baaardzo duże zmiany życiowe

dobrze nam w Polsce. to jest mój kraj, moje miasto, moje miejsce na świecie.
ale nadarza się okazja na .... przygodę.
starszak właśnie kończy szóstą klasę, czeka go więc i tak zmiana szkoły. chcemy dać mu szansę poznania innego kraju, innej kultury, nauczenia się języka ...  mój osobisty najlepszy mąż i tak pracuje w systemie: kilka dni w Pl, kilka dni zagranicą, weekendy z nami. ja kończę urlop wychowawczy i sama nie wiem co dalej..
więc w naszym życiu rodzinnym zmieni się tak naprawdę tylko adres.
latem zamierzamy przeprowadzić się do Anglii.  na ROK !


tak więc czeka mnie też urządzanie nowego miejsca !!! obiecuję szczegółową fotorelację.
a na razie trzymajcie kciuki za powodzenie w szukaniu domu ... bez grzyba, z salonem szerszym niż 2,5  metra, kaloryferem  w każdym pokoju i otwieranymi oknami. a to może nie być łatwe...



środa, 20 kwietnia 2016

wiosna.

dziękuję Wam  za wszystkie miłe słowa pod ostatnim postem. macie rację, przyznaję się bez bicia, ja zdecydowanie gorzej znoszę rozstanie niż sam przedszkolak. Leon uwielbia swoje przedszkole i z radością codziennie wstaje i w podskokach biegnie do swojej cioci i nowych kolegów.
niestety doświadczamy uroków nowej sytuacji... i tak od kilku już tygodni zmagamy się z różnymi wirusami.
dlatego też wiosnę oglądamy tylko przez szyby okien. i choć pogoda w poznaniu bywa kapryśna, to cieszą mnie ogromnie te krótkie chwile słońca, dłuższe  dni i pierwsze kwiaty w ogródku.
a i w domu staram się wprowadzić trochę wiosny. 

niektóre dekoracje świąteczne jeszcze cieszą nasze oko. Leon zbyt się do nich przywiazał. i tak  jacek jajko i pani jajkowa stroszą już kolejne wcielenia swoich fryzur. a kolorowe jajeczka to dzieło małych rączek, robią więc za dekorację sentymentalną, hihihi
z niecierpliwością czekam aż choróbska odpuszczą i będziemy mogli wreszcie pełną piersią poczuć  wiosnę!! 
słońca, słońca, więcej słońca życzę wam i sobie!

środa, 2 marca 2016

dziecko mi dorasta....

przy starszaku wykorzystałam cały urlop wychowawczy. to był cudowny czas. wspólnie witaliśmy i żegnaliśmy każdy dzień. wszystko robiliśmy razem. żyliśmy w totalnej symbiozie. oddychaliśmy tym samym powietrzem każdą minutę.  byliśmy nierozłączni. je uczyłam go świata, on mi przypomniał, czym jest beztroska i radość.  potrzebowaliśmy siebie.
i wierzę,że ta więź trwa do dziś.
gdy Mikołaj skończył trzy lata poszedł do przedszkola,a ja do pracy. pierwsze tygodnie, ba, miesiące były dla nas bardzo trudne. nie mogłam się odnaleźć w nowej sytuacji.  tęskniłam ogromnie. 
 Leon zaś, to jest zupełnie inne dziecko. bardzo samodzielny i autonomiczny mały człowiek. walczy o swoją niezależność na każdym kroku.  on nadal zarządza naszym całym czasem. ze śpiewem na ustach pędzi od rana do nocy. nie podlega żadnym regułom ani zasadom wychowawczym.ciekawy świata odnajduje szczęście w każdym drobiazgu.  ja mu tylko towarzyszę w jego przygodzie.
no i zarządził .ON CHCE IŚĆ DO PRZEDSZKOLA.  nie ma odwrotu.
choć  planowałam ten krok wykonać dopiero za pół roku najwcześniej.
i podejrzewam, że tym razem trudne chwile  przeżywam tylko ja... macha mi na pożegnanie i biegnie z uśmiechem do cioci. popołudniu jest trudniej, bo wcale nie chce wracać do domu. ale za to, gdy już jest tylko mój, nie schodzi mi z ramion , stęskniony.

a o całe zamieszanie podejrzewam lekturę Tupcia Chrupcia!! to jego ulubiona seria, którą starszy brat mu chętnie codziennie czyta. w jednym odcinku właśnie, książka przedstawia cudowny świat przedszkola, odsłania lepsze strony przebywania z dziećmi w grupie niż z mamą w domu. i krasnoludek uwierzył.

tak więc, trzymajcie za nas kciuki. a ja  mam nadzieję na częstsze bywanie w blogosferze!!

wtorek, 2 lutego 2016

wyznanie miłosne w DIY

kocham i nie wstydzę się głośno do tego przyznawać. i lubię też dawać prezenty.
szczególnie własnoręcznie wymyślone i wykonane. one cieszą chyba najbardziej.

tworzenie tego plakatu to była dla mnie niezła zabawa. udało mi się na podstawie z liter imienia mojego męża wpisać wszystkie nasze imiona i jeszcze  cztery inne magiczne słowa.

 no to chyba już czas pomyśleć nad tegoroczną walentynką ....