środa, 3 kwietnia 2013
poniedziałek, 25 marca 2013
wtorek, 12 marca 2013
wyszłam dziś z domu....
hahaha, po wielu tygodniach zalegania na kanapie, niestraszne mi śniegi i wiatry.
usiadłam sobie z synem w kawiarni i po prostu cieszyłam się widokiem innych ludzi.
a przy okazji zrobiłam małe zakupy, nowością na mojej półce będzie Bio-Oil, czytałam wiele pochlebnych recenzji, więc się skusiłam, zobaczymy....
i chciałam Wam polecić jeden z niewielu niezbędników w mojej kosmetyczce. to są tzw plasterki na krostki. plasterek jest malutki i przezroczysty, wystarczy przykleić na skazę, jest prawie niezauważalny. bardzo ładnie zasusza krostki. nie uczula. stosuję w zależności od potrzeby już kilka lat i szczerze polecam.
piątek, 8 marca 2013
wspomnieniowo...
ogłaszam siódmy dzień w pionie!!! niestety nie mogę napisać, że również bez mdłości i nudności, ale zawsze to jakaś poprawa ! ! ! świat z wysokości przedstawia się zdecydowanie ciekawiej niż z perspektywy kanapy. miałam również okazję skorzystać z pierwszych promieni słonecznych i było to przemiłe uczucie....
ale tak sobie leżę, tak sobie myślę.... tak mnie nachodzą wspomnienia.
przed naszym prawie idealnym domkiem, zdążyliśmy się kilka razy poprzeprowadzać... kilka razy na wynajmowane, kilka na nasze. różne to były mieszkania. różnymi je taż darzyłam uczuciami. niewiele mam zdjęć, ale kilkoma się chętnie podzielę. dziś mieszkanko najważniejsze, tu urodził się nasz pierworodny. lubiliśmy tam mieszkać, ale niestety uroki źle wybudowanego poddasza dały nam mocno w kość. urządziliśmy je ze zbieraniny tego, co dostaliśmy. ale było naprawdę urocze i przytulne.
czwartek, 28 lutego 2013
nadrabiam zaległości...
dziękuję kochane za wszystkie gratulacje ! ! !
my również bardzo się cieszymy, a nasz syn po prostu zwariował ze szczęścia!
po 10 latach nie pamiętałam nawet, dlaczego odwlekamy decyzję o drugim dziecku. niestety już w drugim tygodniu ciąży przypomniałam sobie. jak poprzednio, przykre dolegliwości towarzyszą mi od pierwszych dni. przygniatają mnie wręcz do gleby ! ! mdłości i nudności od rana do... rana.
ale dam radę. mam szczytny cel w końcu!
no i moje chłopaki stanęły na wysokości zadania. świetnie sobie radzą. choć wiadomo, że nie jest to normalne codzienne życie. ja nie jestem w stanie nic zrobić w domu.
a teraz szybkie streszczenie zgubionych tygodni:
dawno, dawno temu wygrałam candy u MADDIE
musicie mi uwierzyć, że był to najpiękniej spakowany prezent, jaki w życiu dostałam. a i gifty okazały się dużo cudniejsze w rzeczywistości. wspaniale prezentowały się w grudniowej scenerii!! dziękuję Kochana!!!
musicie mi uwierzyć, że był to najpiękniej spakowany prezent, jaki w życiu dostałam. a i gifty okazały się dużo cudniejsze w rzeczywistości. wspaniale prezentowały się w grudniowej scenerii!! dziękuję Kochana!!!
a potem były święta...
a potem był sylwester....
a potem ferie zimowe...
a potem moje urodziny...
a potem walentynki...
a ja cały czas leżałam i cierpiałam.
i tak mi mija dzień za dniem. bywają dni, których w ogóle nie pamiętam i zresztą nie chcę.
na szczęście z maluszkiem jest wszystko dobrze!!
a na dowód jak u nas cienko z kondycją, świeżutkie zdjęcie :
hihi, choć wcale to zabawne nie jest
hihi, choć wcale to zabawne nie jest
niedziela, 24 lutego 2013
wstałam, powstałam i dzielę się radością
mam za sobą kilka tygodni wyrwanych z kalendarza, ale
teraz to już tylko sześć miesięcy pozostało ....
piątek, 7 grudnia 2012
czwartek, 6 grudnia 2012
to był dobry dzień
mimo choróbska, które się przyplątało w domu, zimy za oknem, wywiadówki w szkole.
Bo za oknem jest pięknie biało, bo w domku cieplutko pod kocykiem, bo wspólnie możemy spędzić wieczór, bo internet znowu działa, bo ułożyłam czterysta zaległych zdjęć w albumach i mogliśmy razem powspominać, bo imieninowy obiad dla syna wyszedł przepysznie, bo dzisiaj słodkości nie tuczą....
bo należy się cieszyć, kiedy tylko można...
bo znalazłam moje ulubione zdjęcie sprzed kilku ładnych lat, mój pierworodny dwulatek:
pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę samych miłych grudniowych dni...!!!
Bo za oknem jest pięknie biało, bo w domku cieplutko pod kocykiem, bo wspólnie możemy spędzić wieczór, bo internet znowu działa, bo ułożyłam czterysta zaległych zdjęć w albumach i mogliśmy razem powspominać, bo imieninowy obiad dla syna wyszedł przepysznie, bo dzisiaj słodkości nie tuczą....
bo należy się cieszyć, kiedy tylko można...
bo znalazłam moje ulubione zdjęcie sprzed kilku ładnych lat, mój pierworodny dwulatek:
pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę samych miłych grudniowych dni...!!!
piątek, 30 listopada 2012
czasem dostaję prezenty
szanowny małż wrócił wreszcie z wojaży (tęskniłam ogromnie). i przywiózł mi trochę pocieszycieli z Lądku.
ja jestem zachwycona, znowu trafił !
piątek, 23 listopada 2012
kiedyś marzyłam o wiejskim domku
z gankiem, drewnianymi okiennicami, dzikim ogrodem. a przede wszystkim marzyła mi się wiejska, swojska kuchnia. najlepiej murowana, z drewnianymi blatami, szmatkami zamiast drzwiczek, obwieszona ziołami, suszkami, durszlakami.
dziś zmieniłam bardzo upodobania, ale sentyment pozostał...
muszę podzielić się z wami kuchnią, która mnie po prostu oczarowała. gdy zobaczyłam te zdjęcia zamarłam z zachwytu. ta kuchnia istnieje naprawdę i jest magiczna. a urządziła ją i rządzi w niej bardzo zdolna ILA
i znajduje się TU
czyż nie jest to miejsce przecudne?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

